Arequipa, białe miasto

Arequipa, la ciudad blanca

27.12.2015 – 04.01.2016

Naszym kolejnym domem na najbliższe dni stała się gorąca Areaquipa, zwana także „la ciudad blanca”, nazwę tę zawdzięcza budynkom z białego kamienia wulkanicznego. Miasto znane jest ze słonecznej pogody i wspaniałej gastronomi. Otoczone przez kilka wulkanów, z którego jeden dymi, i dominującego nad pozostałymi wspaniałego „Misti” 6 075 m n.p.m. Pejzaż w koło miasta jest mocno pustynny, każdego dnia świeci słońce, a temperatura wieczorami dość mocno spada. Arequipa została wpisana w 2000 roku na listę UNESCO, niestety trzęsienie ziemi w 2001 roku zniszczyło część budynków. Stare centrum miasta zaskakuje za każdym zakrętem. Nazwa miasta pochodzi o słów w języku Aymara „Ari qipa”, które tłumaczone są jako „za szczytem”. Arequipa leży na wysokości 2 328 m n.p.m i jest jednym z najmocniej rozwiniętych ekonomicznie i przemysłowo miast Peru. My osiedliliśmy się 10 min autobusem od centrum przy Ferria los Inkas, przez okno widzimy właśnie Ferrie (chaotyczny, gigantyczny bazar wszystkiego).

Przygotowania do sylwestra widać na każdym kroku żółte majtki dla kobiet mężczyzn i dzieci, które zapewnić mają szczęście na następny rok, żółte naszyjniki z kwiatów, pliki sztucznych pieniędzy które dają dobrobyt stragany ubrane w żółć dominują chodniki. Na sylwestra wybraliśmy się na stary rynek, ku naszemu zaskoczeniu Peruwiańczycy nie obchodzą sylwestra na zabawach, w barach czy koncertach atmosfera okazała się bardzo spokojna. Ludzie spacerują, słuchają komików, którzy przemawiają na chodnikach, no i oczywiście jedzą. Nie ma zorganizowanej przez miasto zabawy, a każdy przechodzący Peruwiańczyk zdaje się zaopatrzony w ogromną ilość sztucznych ogni. Jak się okazało w okolicach 24 Peruwiańczycy naprawdę są hmm… brudni i niezorganizowani, często spotkać można analfabetów lub osoby nie potrafiące dodawać i odejmować najprostszych liczb (w Peru brakuje ogólnie dostęonej edukacji na dobrym poziomie), ale to przy puszczaniu sztucznych ogni okazali się najmniej odpowiedzialni. Każdy puszcza sztuczne ognie gdzie chce, często wtykając je w ziemię z której nie startują tylko wybuchają w tłumie, z ręki lub chodnika skąd spadają na przechodniów, domy i drzewa. Obserwowaliśmy ten chaos lekko schowani pod arkadami, dla bezpieczeństwa, wracając taksówką mijaliśmy ogromną liczbę małych pożarów.

Naszą ostatnią przygodą przed wyjazdem do Kanionu Colka było wyjście do kina na dubbingowany po hiszpańsku Star Wars 3d. Byliśmy jedynymi gringo i jedynymi osobami nie jedzącymi kilogramów popcornu i pijącymi litrów coli. Latynosi lubią komentować i przeżywać każą scenę, postanowiliśmy powtórzyć wyjście do kina w następnym kraju:)

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s