Ayacucho

01.12.3015

Cruss i Mirador Turistico

Dojechaliśmy do Ayacucho miasta kościołów, a dokładnie 33, tak jak wiek Chrystusa. Centrum jest zabytkowe, jest to pierwsze miasto jakie zwiedzamy które zachowało swój styl z epoki. Mieszkańcy są bardzo religijni, a w każdym momencie ich życia można zauważyć wpływy religii. Tutaj byliśmy świadkami marszu pogrzebowego, któremu zawsze towarzyszy orkiestra i dominują dwa rodzaje muzyki tradycjonalnej, którą, jak nam wytłumaczył miejscowy nauczyciel, zmarły wybiera przed śmiercią.  Ayacuhco położone jest na wysokości 2 761 m n.p.m. Już wyjeżdżając nocą do miasta z daleka “wisiał” nad nim biały krzyż, który później okazał się być położony na pobliskim bardzo stromym wzgórzu. Ścieżka, która do niego prowadzi jest bardzo stroma, kiepsko utrzymana i tak naprawdę nieużywana nawet przez miejscowych. Na szczyt można dostać się zwykłą drogą. Po podejściu do krzyża zauważyliśmy mały kościółek i latrynę z najpiękniejszym widokiem jaki można sobie wyobrazić:)

Mirador Turistico znajduje się po drugiej stronie miasta. Jest to wzniesienie niedaleko starego rynku na którym znajduje się dużo restauracji, arkad i widoków na wznoszące się na zboczach zabudowania miasta.

 

03.12.2015

 Quinua i Obelisk Pampa de Ayacuhco, ruiny stolicy Wari

Quinua jest to miasteczko rękodzielników, jest bardzo małe, spokojne spacerując po jego ulicach wydaje się, że czas się zatrzymał. Pogoda była wspaniała, tak niebieskiego nieba nie widuje się w Europie. Na szczytach domków, na kolumnach ogrodzeń i we wnętrzach ogrodów wszędzie widoczne są rękodzieła. Nad całą miejscowością dominuje w oddali biały Obelisk upamiętniający bitwę zjednoczonych sił krajów Ameryki Południowej z kolonialną władzą. Bitwa odbyła się w 1980 roku i była bardzo ważna ponieważ była to ostatnia bitwa, która umożliwiła wielu krajom zdobyć swoją niepodległość. Przy obelisku poznaliśmy młodego inżyniera z Limy, który podróżuje po Peru, by poznać swój kraj. Peruwiańczycy nie mają w zwyczaju dużo podróżować. Uważają, iż jest to zarezerwowane dla “bogatych gringo”. Rodzice naszego nowo poznanego kolegi byli mocno przeciwni temu, że postanowił rzucić prace i podróżować przez jakiś czas. Z Saulem spędziliśmy całe popołudnie. Od Obelisku przez małą kaskadę w parku do obiadu i ruin stolicy kultury Wari.

 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s